Modny Kraków

Kabaret to życie

Andrzej Talkowski - Kabaret to życieNa początku był drabiniasty wóz. Na jego tle pozuje w wileńskiej wiosce Ławaryszki pradziadek Jan. Jest rok 1938, w kraju nie cichną przepowiednie rychłej wojny. Ale z tymi nastrojami podróż dziadka nie ma nic wspólnego – wyruszył w drogę by nieść ludziom uśmiech i bawić pośród prozy codzienności. Na wozie piętrzą się zagadkowe kufry. Andrzej Talkowski, wnuk Jana wie co w nich było: rekwizyty i kostiumy do scenicznych występów.

–To może brzmieć dziwnie, ale kiedy w młodym wieku zafascynował mnie kabaret, nie miałem pojęcia o tym, że wkraczam na ścieżkę wytyczoną przez moich przodków – mówi dzisiaj. Wcale tego nie planując stał się trzecim pokoleniem rodu komików: odziedziczył profesję po dziadku i prapradziadku, który jeszcze w XIX wieku specjalizował się w sztuce rozśmieszania ludzi. Ale czy w kabarecie jest tak naprawdę coś śmiesznego?

Teatr pantomimy, klaunadę, a następnie kabaret Andrzej Talkowski zaczął uprawiać począwszy od lat studenckich. -Kilka lat ćwiczyłem pantomimę, aż dostrzegł mnie kolega, który pracował zawodowo jako klaun – wspomina artysta. –Widząc, że sobie radzę zaproponował mi wspólne występy – dodaje. Ścieżka, na którą wkroczył wciągnęła go na dobre, a postać, którą odgrywał nieustannie ewoluowała z upływem czasu. Clown Feliks – imię nadane scenicznemu obliczu Talkowskiego stało się dobrze znane miłośnikom humorystycznych spektakli.

Cały artykuł dostępny w wydaniu papierowym Modnego Krakowa.

 

 

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o