Modny Kraków

Jak tanio zwiedzić Chiny?

zwiedzamy Chiny

Chiny to piękny kraj. Piękny i duży, co ma wielkie znaczenie przy planowaniu wyjazdu. Można w nim zobaczyć zarówno oszałamiające krajobrazy górskie, jak i morskie pejzaże. Przecinają go wielkie rzeki, szlaki wędrowców wiodą przez pustynie, a wszystko to obfituje w niezliczoną ilość interesujących zabytków. Postaram się opisać jak tanio z plecakiem na ramieniu wyjechać i podróżować po Chinach – czyli jak zorganizować sobie wyjazd na własną rękę do Państwa Środka.

Zacznę od tego, iż po Chinach jeździ się stosunkowo łatwo i jeszcze tanio – oczywiście jeśli się chce, bo dla osób z grubszym portfelem ofert również nie brakuje. Należy tylko pamiętać o jednym. W okresie chińskich świąt wszyscy się tam przemieszczają, co może sprawiać pewne problemy. Do takich okresów należy Chiński Nowy Rok, który jest świętem ruchomym i zazwyczaj przypada gdzieś między styczniem a marcem. Kolejny jest weekend majowy. I ostatni taki okres czyli rocznica powstania Chińskiej Republiki Ludowej, która przypada 1 października. W takich okresach poruszanie się samemu może sprawiać problemy, a z większą grupą staje się naprawdę trudne. Ponieważ Chiny są bardzo rozległym krajem, więc ciężko wskazać jeden najlepszy termin na wyjazd. Ale upraszczając można założyć, iż wiosna i jesień są właśnie takimi okresami. Jest już lub jeszcze ciepło. Wybierając się w tym czasie do Chin ominiemy porę tajfunów i wzmożonych opadów, która trwa latem.

A więc dobrze – ustaliliśmy już termin. Teraz formalności – aby wjechać do Chin potrzebna jest wiza. W zasadzie aby ją dostać wystarczy złożyć wypełniony wniosek ze zdjęciem, potwierdzenie biletów lotniczych. Odczekać tydzień, wnieść opłatę i już mamy ją w paszporcie. Należy pamiętać, iż wjeżdżając do Hong Kongu który jest specjalną strefą administracyjną formalnie przekraczamy Chińską granicę. Dlatego jeżeli ktoś planuje po wjeździe do tego miasta z powrotem wrócić do Chin należy mieć wizę uprawniającą do dwukrotnego przekroczenia granicy. Warto też pamiętać o szczepieniach, choć nie są one obowiązkowe. Wystarczą jednak te które uważa się za podstawowe dla Europejczyków zapuszczających się w rejony Azji: szczepienie przeciwko żółtaczce (przede wszystkim typu A), tężcowi i durowi brzusznemu.

Do Chin najłatwiej jest się dostać samolotem – z Polski zapewne przez jeden z portów europejskich, gdyż LOT po krótkiej przygodzie zrezygnował z lotów do Pekinu. Pekin, Shanghai i Hong Kong to trzy największe miasta, do których możemy dostać się drogą lotniczą obierając za cel Chiny. Obecnie konkurencja na rynku lotów do Azji jest duża, co za tym idzie dosyć często pojawiają się naprawdę świetne okazje. Najtańszy bilet jaki widziałem na trasie Warszawa – Pekin i z powrotem kosztował 1200 zł. Taka promocja Aerofłotu była dostępna pod koniec zeszłego roku. Natomiast ceny w granicach 1600 – 2000 zł pojawiają się naprawdę często. Polecam poświęcić nieco czasu i samemu przeszukać portale rezerwacyjne. Osobiście najczęściej korzystam z Travelocity i nigdy nie miałem z nim żadnych problemów. Z innych które można tu wymienić to Kayak, Orbitz, Expedia, czy polska Flyfiesta. Całkiem dobrym sposobem jest również śledzenie informacji na forum lotnictwo.net.pl gdzie bardzo często są wrzucane informacje o promocjach na połączenia lotnicze.

Z poszukiwaniem noclegów zazwyczaj nie ma żadnych problemów. Można wcześniej zarezerwować, można szukać na miejscu. Pomocne są ulotki reklamowe wyłożone praktycznie we wszystkich lokalnych hostelach. Jest to chyba najlepsza metoda, ja zawsze zbieram takie z miejscowości, do których planuję pojechać w dalszej kolejności. Większość pozwala na rezerwację mailem, lub po prostu można poprosić w naszym hostelu, aby ktoś z obsługi zadzwonił do kolejnego i zarezerwował dla nas miejsce. Przebywając w Chinach można nocować dosyć tanio, jak i bardzo drogo. Bez problemu można dostać nawet w Pekinie pokój dwuosobowy z łazienką w hostelu przy Zakazanym Mieście za ok. 60 zł od osoby. Łóżko w dormitorium będzie nas kosztowało ok. 30 zł dziennie. I to jest drogo. Bowiem jeżdżąc po Chinach zazwyczaj płaciłem ok. 10 zł za nocleg śpiąc w naprawdę bardzo ładnych hostelach zlokalizowanych niedaleko od centrum. Oczywiście mówię o pokoju wieloosobowym bez łazienki. W gorszych miejscach można zejść jeszcze taniej. I oczywiście należy pamiętać o targowaniu się!

W Chinach jedzenie jest tanie i smaczne. Choć jest to moja subiektywna opinia i nie wszyscy się z tym zgadzają. Moja ostatnia grupa wypominała mi to przez cały tramping i gdy tylko miała taką możliwość prawie wszyscy lądowali w KFC lub McDonald’s. Ja natomiast uwielbiam chińską kuchnię. I tutaj jak wszędzie sprawdza się prosta zasada – należy jeść tam, gdzie robią to lokalni mieszkańcy. Czyli wybieram „restauracje” które może z wyglądu zazwyczaj nieco odstraszają, ale są pełne ludzi. Gwarantuje to zazwyczaj ucztę kulinarną oraz to, iż nie trafimy na coś nieświeżego, co mogło by nam zaszkodzić. Dodatkowo takie knajpki są naprawdę tanie – cały obiad można zjeść za odpowiednik kilku złotych. Kuchnia chińska jest niezwykle zróżnicowana, w zależności od regionu w którym się znajdujemy. Zasadniczo może być ostra albo koszmarnie ostra. Żartuję, ale jeżeli ktoś nie przepada za ostrymi potrawami to należy uważać co się zamawia. I zazwyczaj „hot” nie znaczy że danie jest gorące, tylko właśnie ostre.

Świetnym rozwiązaniem są zupki. Taka miska rosołu z makaronem sojowym i kawałkiem mięsa oraz warzywami kosztuje grosze, a jest sycąca. Z kolei dla osób lubiących pokosztować wszystkiego po trochu idealne są lokalne targi, gdzie zakupy robi miejscowa ludność, a dostać i skosztować wielu rodzajów jedzenia. Takie miejsca są zazwyczaj odnotowane w przewodnikach lub można zapytać w hotelu. Jednym z lepszym miejsc na kulinarne eksperymenty jest Yangshuo – gdzie można nawet pójść na chiński kurs gotowania. Najdroższe w Chinach jest zwiedzanie – czyli koszty wstępów. I to niestety ciężko jest obejść. Bowiem jeżeli chcemy zobaczyć jakieś miejsce nie obędzie się bez kupienia biletu. Aczkolwiek w przypadku studentów warto mieć legitymację ISIC – są miejsca jak np. Muzeum Armii Terakotowej w Xi’an gdzie jest honorowana i można dostać zniżkę.

Chińskie pociągi, które ułatwią nam przemieszczanie się po kraju są kapitalne. Bilety na podróż można kupować tylko na stacji z której się chce odjechać, zatem najlepiej od razu po przyjeździe do danej miejscowości o nie się zatroszczyć. W hostelach i agencjach turystycznych po zapłaceniu prowizji pracownicy również mogą kupić dla nas bilety i zazwyczaj im się to udaje. Najlepiej wybierać te pociągi, które zaczynają jechać w trasę z naszej stacji. Łatwiej dostać bilety a co do pociągów nocnych to mam wrażenie że pościel zmieniają właśnie tylko na początkowej stacji. W dzień na krótkich trasach do kilku godzin najlepiej wybierać „twarde siedzenia” – najtaniej, a też całkiem przyzwoicie. Na trasach nocnych wolę się wyspać – więc „twarde łóżko”. Przedziały w sypialnych są otwarte, po 3 łóżka z każdej strony więc razem 6. W przejściu są stoliki i krzesełka więc można sobie tam zjeść i pointegrować się z Chińczykami. A jest to ważne – bo np. przejazd do Lhasy z Pekinu to ponad 2 dni więc dzięki temu czas nam znacznie szybciej leci. Im wyżej łóżko tym tańszy bilet. W wagonach sypialnych oddaje się bilet przed wejściem do wagonu konduktorowi. W zamian dostaje się plastikową kartę. Przed naszą stacją konduktor przyjdzie i odda nam bilet zabierając kartę. Przy wyjściu z dworca dosyć często zabierają bilety, czyli lepiej ich nie gubmy.
W okienku na dworcu mamy marne szanse że ktoś będzie mówił po angielsku, więc dobrze mieć napisane w krzaczkach co chce się kupić. Teoretycznie powinno też przychodzić się na dworzec na 1h przed odjazdem pociągu. Na bilecie wydrukowany jest numer pociągu więc na dworcu łatwo się zorientować gdzie mamy się ustawić w kolejce. Bo na pociąg czeka się w poczekalni. Nad każdą bramką na peron wyświetlają numer pociągu do którego będzie prowadziło dane wejście i dopiero jak podstawią pociąg kilka/kilkanaście minut przed odjazdem otwierają bramki na peron i lecimy do wagonu Żeby wejść na dworzec trzeba już mieć bilet. Rozkłady jazdy można zaś zobaczyć na: http://www.travelchinaguide.com/china-trains. Pociągi mają jedną wadę – jeżdżą nimi wszyscy Chińczycy. A jest ich ponad miliard. Dlatego na najbardziej obleganych trasach nieraz jest trudno dostać bilety. A czasami kupienie ich samodzielnie w kasie graniczy z cudem.
Natomiast zdecydowanie łatwiej jest już to zrobić z agencji turystycznej czy hostelu, oczywiście w zamian za odpowiednią do skali trudności prowizję. Ale i tak może się zdarzyć iż mimo szczerych chęci nie uda się ich dostać. I tu pojawia się pewne wyjście awaryjne o którym pisałem na początku. Mianowicie drogi w Chinach są coraz lepsze, a połączeń autobusowych jest naprawdę dużo. Zaś na długich nocnych trasach są autobusy sypialne. W trzech rzędach po dwa łóżka jedno nad drugim. Co prawda tak wąskie że ledwo można się obrócić na drugi bok, ale i tak jest to zdecydowanie lepsze niż spanie w normalnym pojeździe na fotelu. A podstawową ich zaletą jest to iż łatwo dostać bilety. Mnie udało się w zeszłym roku w długi weekend majowy na dzień przed odjazdem. Zaś cenowo wychodzi tak samo lub nawet taniej od pociągu. Wiadomo, komfort mniejszy, ale i tak z czystym sumieniem mogę polecić.

Mam nadzieję iż udało mi się tutaj chociaż w niewielkiej mierze przybliżyć temat i dzięki temu, może ktoś z Państwa już we wrześniu wybierze się w tym roku na tramping po Chinach.

tekst i zdjęcia: Kazimierz Pawłowski

chiny-armia-terakotowachiny-najwyzsze-gory-swiatachiny-slonowodne-jezioro

Leave a Reply