Modny Kraków

Od zmierzchu do świtu

Widok z wieży mariackiej nocą - fot. Albin Marciniak

Zwiedzanie Wieży Mariackiej jest jedną z najciekawszych atrakcji Krakowa. Dostępne tylko przez trzy miesiące w roku przyciąga wielu zainteresowanych, którzy po pokonaniu 239 schodów trafiają do izdebki zajmowanej przez hejnalistę. Goście mają okazję zwiedzić pomieszczenie, w którym pracują kolejne pokolenia trębaczy, a także napawać się widokami, jakie rozpościerają się z wieży na cztery strony świata. Patrzą na nie z tych samych okienek, przez które o pełnych godzinach rozlega się hejnał grany właśnie czterokrotnie: zgodnie z tradycją pierwszy raz w stronę Wawelu, dla króla (kierunek południowy). Drugi raz: w stronę Magistratu, dla Burmistrza (na zachód). Trzecie trąbienie jest dla Gości, a więc na północ, w kierunku Barbakanu, a ostatnie – dawniej dla kupców, a teraz dla Komendanta Straży, na Mały Rynek czyli w kierunku wschodnim.

Sam hejnał jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta, a jego tradycja sięga kilku stuleci. W XIX wieku stał się też sposobem odmierzania czasu – grany punktualnie w południe począwszy od 1838 roku uczynił Kraków pierwszym polskim miastem, w którym podawano mieszkańcom dokładny czas. Dlaczego melodia hejnału, zwiastująca także dziś pełne godziny, urywa się niespodziewanie? Wyjaśnia to legenda, która chociaż może się z prawdą rozmijać, to wciąż jest niezmiennie popularna. Według niej rezydujący na wieży strażnik miejski, który trąbką dawał znak do otwierania i zamykania bram grodu o świcie i o zmierzchu dostrzegł pewnego razu zbliżającego się wroga. Pod Kraków doszli Tatarzy, a on zaczął grać hejnał na alarm. Choć zdążono na czas zamknąć bramy, to tatarska strzała przeszyła gardło hejnalisty nim dokończył melodię. Na pamiątkę tego zdarzenia melodia już zawsze urywa się po minucie.

Obecnie z Wieżą Mariacką od trzech pokoleń związany jest ród Kołtonów. W październiku 2004 roku po 33 latach grania hejnału odszedł na emeryturę Jan Kołton. Jego ojciec był hejnalistą przez 35 lat. Od stycznia 2005 roku rodzinną tradycję kontynuuje syn Jana Kołtona –Michał. Wraz z innymi strażakami – hejnalistami dbają, by tradycja hejnału z Wieży Mariackiej nie zanikła. (B)

zdjęcia: Albin Marciniak

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o