Modny Kraków

Zawód: kinooperator

Tomasz Malczewski - kinooperator, Kino Mikro

Po drugiej stronie korytarza od wejścia do kina Mikro, za zamkniętymi drzwiami znajduje się kabina operatorska, serce kina. Główną pozycję zajmują dwa projektory złożone w ciągu lat z kilku innych urządzeń. Stopy każdego z nich mają powyżej półwiecza, obudowy pochodzą z projektorów łukowych, a środek (tzw. latarnia) z nieco nowszych, w których używa się specjalnych lamp. Po drugiej stronie pomieszczenia można znaleźć dwie przewijarki do filmów 35mm oraz wszelkiego rodzaju urządzenia do montażu filmu i przygotowania go do projekcji. Obok całej tej historycznej maszynerii stoi nowoczesny projektor cyfrowy oraz szafa zapełniona wszelkiego typu odtwarzaczami, procesorami dźwięku i obrazu.

Pieczę i niepodzielną władzę nad kabiną operatorską dzierży Tomasz Malczewski, który łączy tradycyjny zawód kinooperatora z informatykiem, inżynierem i mechanikiem, bo te właśnie umiejętności niezbędne są do obsługi projekcji. Tomasz mówi skromnie, że aby wykonywać ten zawód potrzebny jest zasób wiedzy na poziomie szkoły podstawowej – głównie w kwestii zagadnień elektrycznych. Jednakże nie oszukujmy się, bez lat doświadczenia i szczerych chęci ten zawód jest niedostępny.

Jak wielu obecnych kinooperatorów Tomasz rozpoczął swoją pracę w kinie od sprawdzania biletów. Po jakimś czasie uległ pokusie kabiny projekcyjnej i tak już zostało. Nauczył się fachu od ówczesnego kinooperatora i na dzień dzisiejszy jest jedyną osobą zajmującą to stanowisko w Mikro. A chętnych do spędzania całych dni w małym pomieszczeniu wypełnionym sprzętem jest niewielu.

Obecnie coraz powszechniejsza jest projekcja cyfrowa wymagająca jedynie ułamka wiedzy, którą musi posiadać kinooperator projekcji tradycyjnej. Podczas gdy do projekcji filmu z dysku twardego niezbędne jest poprawne ustawienie obiektywu projektora i naciśnięcie kilku przycisków, to przy projekcji z taśmy filmowej na początku film trzeba zmontować – dystrybutor przysyła do kina film konfekcjonowany w tzw. „podwójne akty”, czyli rolki taśmy po 600m. Dwie godziny filmu to ok. 3300m. Całość trzeba tak podzielić, by zmieściła się w sumie na dwóch maletach – szpulach projektora, a projektory są dwa. Gdy już projekcja się zacznie kinooperator musi pamiętać o włączeniu drugiego projektora w odpowiednim momencie tak, by widz jak najmniej odczuł przejście obrazu wyświetlanego z jednego projektora, na drugi. Ta praca, tylko pozornie prosta, przyciąga niewielu chętnych, a przecież bez kinooperatora nie ma prawdziwego kina!

Piotr Niwelt
zdjęcie: Tomasz Korczyński

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o