Modny Kraków

Niebiański kraj

Wizje w Chefchaouenie - fot. Jakub Ciećkiewicz

Rozmowa z Jakubem Ciećkiewiczem, pomysłodawcą Festiwalu “Barwy Świata. Maroko w Krakowie”

– Kiedy i w jakich okolicznościach rozpoczęło się Pańskie zainteresowanie Marokiem?
– Wszystko zaczęło się od obejrzenia filmu Bernardo Bertolucciego, „Pod osłoną nieba”, ze wspaniałymi rolami Johna Malkovicha i Debry Winger, którzy wędrują od nadmorskiego Tangeru aż po piaski Sahary, przez olśniewająco piękny, wręcz niebiański kraj. Jeszcze w trakcie projekcji postanowiłem, że kupię sobie drogi obiektyw i pojadę na plener do Maroka.

– Co w kulturze tego kraju uznaje Pan za najciekawsze i szczególnie warte popularyzacji?
– Maroko jest mitem kultury hellenistycznej, arabskiej, francuskiej, hiszpańskiej i amerykańskiej. Tutaj Herakles wbijał w morze słynne słupy, tu zatonęła Atlantyda, tu przypłynęli Argonauci po złote jabłka, które okazały się pomarańczami. W VIII wieku, po morderczym pościgu konkurentów do władzy, do Maroka dotarł wnuk Mahometa i założył dynastię… No a całkiem współcześnie, w latach 50-tych, w Tangerze i Marrakeszu tworzyli najwybitniejsi światowi pisarze: Truman Capote, Tennessee Williams, Allen Ginsberg, Jack Kerouac, Paul Bowles, Elias Canetti, król hipisów William S. Burroughs, a nawet twórca Microsoftu Bill Gates. Coś w tym musi być! Fascynacja prastarą kulturą? Obyczajami? Transową muzyką? Eklektyczną kuchnią? Cudownym rzemiosłem? Jakaś ogromna, tajemnicza energia…

– Co sprawiło, że zdecydował się Pan zorganizować Festiwal Maroka w Krakowie?
– W Maroku doświadczyłem rzeczy dziwnych. Wędrując samotnie po tym kraju wciąż miałem wrażenie, że znajduję się w rzeczywistości alternatywnej, symbolicznej, baśniowej, że jestem uczestnikiem snu lub halucynacji. Przyjechałem niby na plener ale szybko przestałem fotografować i zacząłem pisać, bo słowo okazało się bardziej pojemne, wieloznaczne. Dziś chciałbym podzielić się tymi przeżyciami z mieszkańcami Krakowa – dlatego wspólnie z dr Katarzyną Jarecką Stępień z UJ i grupą wspaniałych wolontariuszy robimy festiwal.

– Czy będzie wydarzeniem dorocznym czy jest to jednorazowa inicjatywa?
– Myślimy nad tym. Na razie, po ośmiu miesiącach morderczej pracy, chcemy doprowadzić imprezę do finału.

– Czy ma Pan inne plany związane z propagowaniem kultury Maroka lub innych kultur w Polsce?
– Tak, zapraszam do mojej stałej rubryki w piątkowym magazynie „Dziennika Polskiego”: „Afrykański dla początkujących”.

Rozmawiała (AK)

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o