Modny Kraków

Wychować psie piękności

Psie piekności | fot. Agnieszka Kantaruk

Jak wybierać psa dla siebie, na czym polegają wystawy psów rasowych i jakie płyną z nich pożytki – opowiada Bożena Banasiewicz, polski i międzynarodowy sędzia wystaw kynologicznych.

Rodzice Bożeny Banasiewicz, jeżeli kiedykolwiek mieli złudzenia, że córkę zainteresuje cokolwiek innego niz zwierzęta, to musieli je szybko porzucić. -Psy i konie interesowały mnie od dziecka. W rodzinie zachowało się wspomnienie momentu, kiedy – jako małe dziecko, wypadłam z wózka, bo tak się wyrywałam na widok konia. Względem psów okazywałam podobny entuzjazm, podczas wakacji czy jakichkolwiek wyjazdów z rodzicami właziłam do każdej psiej budy i nigdy żaden pies mnie nie pogryzł. Jednak rodzice przez długi czas nie zgadzali się, bym miała własnego psa. Dopiero w liceum udało mi się ich przebłagać – wspomina Pani Bożena. Pierwszy pies, zakupiony w 1983 roku, był przedstawicielem ulubionej rasy: czarno-białym cocker spanielem. Sprawdził się nie tylko w przeznaczonej mu początkowo roli przyjaciela domu, ale także zainspirował Bożenę Banasiewicz do czynnego udzielania się w Związku Kynologicznym, w którym wkrótce rozpoczęła kurs asystencki i przez pewien czas była asystentem sędziego, aż do własnego egzaminu sędziowskiego.

Zwieńczony sukcesem otworzył Bożenie nową drogę w kynologicznej pasji. W międzyczasie wspólnie z kuzynem prowadziła hotel dla psów i hodowlę owczarków południowo-rosyjskich oraz malamutów, ale pracę tę zarzuciła na rzecz powrotu do ukochanych spanieli. Ich hodowla zmusiła Bożenę Banasiewicz do przeprowadzki na wieś. -Wszyscy psiarze tak kończą – żartuje. -Najpierw kupuje się jednego psa, później drugiego psa, później trzeba zmienić samochód, bo nie nadaje się na dwa, trzy, cztery psy i rodzinę, a na koniec ląduje się na wsi, bo życie z kilkoma psami w bloku jest przecież niemożliwe – mówi. Własnych psów miała już w życiu kilka, teraz towarzyszą jej na co dzień cztery cocker spaniele: Toska, Gala, biało złota Bajka, która zachwyca nietypowym umaszczeniem i najmłodszy – roczny Kosma.

Psie piekności | fot. Agnieszka Kantaruk

Obecnie Bożena Banasiewicz jest sędzią podczas polskich i zagranicznych wystaw kynologicznych, ale jak sama przyznaje, sędziowanie nie jest jej największą pasją. -Znacznie bardziej zajmuje mnie hodowla, lubię patrzeć jak szczenięta się rozwijają, wolę cieszyć się z nowymi właścicielami, gdy znajdują nowe domy – deklaruje. Z tego powodu przyjmuje tylko część zaproszeń składanych przez związki i organizacje kynologiczne. -Są sędziowie, którzy w każdy weekend oceniają psy podczas wystaw, ale to wymaga szczególnego stylu życia, ciągle w podróży i to nierzadko po całym świecie – opisuje. Jeżdżąc od miasta do miasta i od kraju do kraju sędziowie biorą udział w kolejnych wystawach poszukując największych psich piękności, wydarzenia te są bowiem psim odpowiednikiem konkursów typu Miss Polonia.-Podczas wystaw ocenie podlegają cechy anatomiczne, dla których odnośnikiem są opisane szczegółowo wzorce dla każdej rasy – tłumaczy Bożena Banasiewicz.

Przykładowo: ocenia się kształt głowy, kształt klatki piersiowej, ruch, ale też psychikę. Eliminowane są psy agresywne i lękliwe. Te, które mają najwięcej dobrych cech, predysponowane są do rozmnażania i dalszej hodowli bo jest duże prawdopodobieństwo, że również ich potomstwo te cechy odziedziczy. Stąd wysokie ceny szczeniąt po rodzicach championach, bowiem mają one szanse na wysokie noty na wystawach, a także – co najistotniejsze – ze względu na swoje predyspozycje psychiczne i fizyczne, będą długo pozostawać w dobrym zdrowiu i cieszyć właścicieli swoim towarzystwem. -Oczywiście nikt nie może dać gwarancji, że pies z oficjalnej hodowli na nic nie zachoruje przez całe życie, ale szansa na to jest znacznie większa niż w przypadku psów hodowanych pokątnie, o których przodkach nic nie wiadomo. Szanujący się hodowca, biorący udział w wystawach, przeprowadza testy psychologiczne oraz badania, które pozwalają wykluczyć na przykład choroby dziedziczne. Hodowla polega na rozumnym używaniu do rozrodu zwierząt, tak aby znając cechy rodziców unikać kojarzeń, z których mogą się urodzić chore zwierzęta – wyjaśnia Bożena Banasiewicz.

Psie piekności | fot. Agnieszka Kantaruk

Oprócz predyspozycji wrodzonych hodowcy podejmują pracę nad ułożeniem psa od jego najwcześniejszych chwil. -Gdy szczeniaki się urodzą, podlegają pierwszemu etapowi socjalizacji. Hodowcy głaszczą je, biorą do rąk, przytulają. Jeśli urodzą się w domu i od samego początku będą czuły obecność dorosłych, dzieci, innych psów, poznają codzienne odgłosy domu jak np. telewizor, odkurzacz, mikser, suszarka, pralka, to będą znacznie lepiej zsocjalizowane niż takie, które właściciel trzyma gdzieś w szopie i człowieka widzą tylko wtedy, kiedy dwa razy dziennie przynosi im jedzenie.

Zwierzęta źle zcocjalizowane w wieku szczenięcym jako dorosłe są właśnie agresywne lub lękliwe – wyjaśnia. Zanim szczenię opuści hodowlę musi spędzić w niej minimum osiem tygodni. Dopiero wtedy może trafić do nowego domu, a ten hodowca musi najpierw zaakceptować. – To nie jest tak, że przychodzi ktokolwiek, płaci i bierze szczenię – mówi Bożena Banasiewicz. -Najpierw ja tę osobę muszę poznać i zaakceptować, co w moim przypadku dokonuje się w dużej mierze intuicyjnie. Muszę być przekonana, że zwierzę będzie miało dobry dom, zanim opuści hodowlę – deklaruje. Nowy właściciel przeważnie pozostaje w stałym kontakcie z hodowcą. Zawsze może zadzwonić, przyjść, zapytać. -Z większością osób, które wzięły ode mnie psa utrzymuję stały kontakt, niekiedy są to wieloletnie relacje a nawet przyjaźnie i jest to bardzo miłe – dodaje.

Hodowca może być też pomocny, gdy nowy właściciel rozpoczyna z rasowym szczenięciem drogę na wystawy kynologiczne. Takie osoby czeka ogrom pracy wspieranej systematycznością, a także niemałe wydatki – nie od dziś wiadomo, że każde hobby sporo kosztuje! -Pierwszy krok to zgłoszenie psa na wystawę. Najtańsza wystawa kosztuje w tej chwili 80 zł, a jeśli chce się jechać na prestiżową wystawę lub wystawy zagraniczne, to trzeba liczyć się z kosztami rzędu kilkuset złotych – mówi Bożena Banasiewicz. Tyle należy zapłacić za samą chęć przyjazdu, a to dopiero początek wydatków. W przypadku psów długowłosych wiele pieniędzy pochłonie przygotowanie szaty czyli strzyżenie i inne zabiegi kosmetyczne. W przypadku prestiżowych wystaw nie wystarczy jednorazowa wizyta u psiego fryzjera – w odpowiednich odstępach czasu, zależnych od rasy, trzeba ich odbyć przynajmniej dwie, trzy, by mieć szanse na wysokie noty.

Psie piekności | fot. Agnieszka Kantaruk

Psa trzeba też odpowiednio karmić, do posiłków dodawać odżywki odpowiadające za połysk czy gęstość sierści, a tego byle jaka karma nie zapewni. Do tego dochodzi konieczność zakupu kosmetyków do pielęgnacji sierści, których ceny nie są niskie. Do tego, już pokaźnego budżetu, trzeba dodać ewentualne wydatki na szkolenie psa, by potrafił zaprezentować się na ringu i koniecznie czas, który zostanie poświęcony podopiecznemu na szlifowanie kondycji fizycznej. Na tym kończą się przygotowania domowe i koszty poniesione przed przyjazdem na wystawę. Osobną pulę pieniędzy trzeba przygotować na podróż, nocleg i drobne wydatki podczas pobytu. Jedna taka wystawa potrafi więc kosztować uczestnika nawet 2000 zł. A co, jeśli ktoś chce brać udział w wystawach wielokrotnie w ciągu roku? – Musi liczyć się z wydatkami, to nie jest tania zabawa – mówi Bożena Banasiewicz. Co daje udział w wystawie? Prestiż! Tylko tyle i aż tyle.

Szczenięta po wystawowych championach można kupić po to, by powtarzały sukcesy rodziców i wtedy również samo szczenię jest niemałym wydatkiem. -Dla osób, które chcą się bawić w uczestnictwo w wystawach wybierane jest najładniejsze szczenię pod kątem cech, które podlegają ocenie – mówi Bożena Banasiewicz. -Jednak, nawet w miocie po championach występują szczenięta, które nie mają idealnych cech. Z kolei większość kupujących, także tych decydujących się wziąć psa z hodowli szuka po prostu zwierzęcia do kochania i wtedy nie ma znaczenia idealny kształt głowy czy inne gabaryty. Tym samym psy do kochania są tańsze od tych, które będą zdobywać puchary, nawet jeśli mają tych samych rodziców – tłumaczy. Na ceny psów wpływają także aktualne mody na dane rasy. -Aktualnie bardzo dobrze sprzedają się Yorki, chociaż generalnie wystąpiła tendencja spadkowa jeśli chodzi o zakup szczeniąt. Być może jest to związane z kryzysem – mówi Pani Bożena. Wciąż popularne są Golden Retrievery, Labradory i małe ozdobne pieski: Maltańczyki, Shih Tzu, Papillonki.

Przede wszystkim nie kupować byle gdzie i byle taniej

W latach osiemdziesiątych bardzo popularne były Cocker Spaniele, ale wiele osób nie radziło sobie z ich utrzymaniem, jeśli przy zakupie zapomniały o tym, że to wymagające psy myśliwskie, którym trzeba poświęcać wiele czasu i uwagi. Podobne sytuacje zdarzają się do dziś. Jak zatem szukać odpowiedniego dla siebie psa? -Przede wszystkim nie kupować byle gdzie i byle taniej. – tłumaczy Bożena Banasiewicz. Dlaczego? -Kupując psa w przygodnych miejscach przede wszystkim nie wiemy w jakich warunkach był wychowany, jakie jest jego pochodzenie, czy jest zdrowy – wylicza. -To ważne, zwłaszcza jeżeli chcemy kupić psa dla dziecka. On musi być przede wszystkim zdrowy psychicznie i bardzo trzeba na to zwracać uwagę, by nie stał się dla dziecka zagrożeniem. To czy jest trochę dłuższy czy krótszy, czy ma taki czy inny kolor albo ładniejszą czy brzydszą głowę jest w takiej sytuacji zupełnie nieważne. Musimy wybrać takiego psa, by był dla dziecka przyjacielem i wychowywał się razem z nim, a co za tym idzie musimy mieć pełne zaufanie do miejsca zakupu.

Psie piekności | fot. Agnieszka Kantaruk

Nie można tego w żadnym razie powiedzieć o przypadkowym sprzedawcy oferującym psy z koszyka przy drodze – ostrzega. Odpowiedzialną decyzją jest wyszukanie hodowli zrzeszonej w Polskim Związku Kynologicznym i przyjęcie pod swój dach psa, który właśnie w takim miejscu przyszedł na świat i został wychowany. Takich hodowli warto odwiedzić kilka, zwrócić uwagę jak szczenięta są chowane, jak zachowuje się ich matka, bez skrępowania prosić o pokazanie dokumentów tych zwierząt: hodowca, nie mający nic do ukrycia nie będzie miał nic przeciwko temu. -Uczciwy hodowca z chęcią podzieli się uwagami o posiadanych szczeniętach, doradzi, które z nich będzie najbardziej odpowiednie dla danej osoby, bo także w tym samym miocie szczenięta różnią się między sobą psychiką, a także będzie w stanie odradzić zakup danej rasy, jeśli rodzina nie ma odpowiednich warunków, aby sobie z nią poradzić, chociażby dlatego, że dany pies może być zbyt ruchliwy albo wymagający szczególnie częstych spacerów, co przecież nie w każdym domu może być psu zapewnione – wylicza Pani Bożena.

Rady można szukać też w Polskim Związku Kynologicznym. Warto i tę opcję rozważyć, ponieważ specjaliści będą w stanie dobrze dopasować proponowane rasy do warunków, jakie posiada dana osoba. (GB)

zdjęcia: Agnieszka Kantaruk

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o